Wybierz region

Wybierz miasto

    Kredyt na papierze

    Autor: (KM)

    2001-09-11, Aktualizacja: 2004-12-18 01:54 źródło: Dziennik Zachodni

    - Pogodziłam się z tym, że nie odzyskam moich pieniędzy. Chciałabym jednak ostrzec wszystkich, którzy zamierzają wziąć kredyt w różnych podejrzanych firmach - mówi Renata S. z Raciborza.

    - Pogodziłam się z tym, że nie odzyskam moich pieniędzy. Chciałabym jednak ostrzec wszystkich, którzy zamierzają wziąć kredyt w różnych podejrzanych firmach - mówi Renata S. z Raciborza. Nasza Czytelniczka chciała wziąć 5 tys. kredytu, straciła ok. 1400 zł.


    Przyznaje, że była po prostu naiwna. Nietety, takich sytuacji jest w regionie coraz więcej.

    Firmy chętne do pomocy osobom, które mają problem z uzyskaniem kredytu bankowego, nie zawsze są uczciwe. Ogłaszają się w lokalnej prasie, rozwieszają informacje i ulotki na słupach ogłoszeniowych. Istotne sprawy zwykle umieszczone są na takiej reklamie drobnym trudno czytelnym drukiem.

    - Co jakiś czas zgłaszają się do mnie rozżaleni klienci, oszukani przez takie właśnie firmy - mówi Jan Osuchowski, powiatowy rzecznik konsumentów w Raciborzu. - Niestety, niewiele mogę zrobić. Problem polega bowiem na tym, że na umowie widnieje podpis klienta, który rzekomo zapoznał się ze wszystkimi jej warunkami i regulaminem.

    Podobne doświadczenia ma Kazimiera Lalik, powiatowy rzecznik konsumentów w pozostałych miastach naszego regionu. Klienci skarżą się na wiele firm. Jedna z nich ma swoje biura w Rybniku, Wodzisławiu, Jastrzębiu i Żorach, do niedawna działała też w Raciborzu. Właśnie tam podpisała umowę pani Renata S. Chciała wziąć 5 tys. kredytu m.in. na remont mieszkania. W firmie dowiedziała się, że na tak niski kredyt czeka się o wiele dłużej. Po rozmowie z rodziną raciborzanka postanowiła więc zwiększyć kwotę do 15 tys.

    - Część pieniędzy miała wziąć siostra i razem miałyśmy spłacać raty - mówi pani Renata. Okazało się jednak, że aby otrzymać pieniądze należy wpłacić 600 zł, od razu też polecono pani Renacie płacić miesięczne raty po ok. 200 zł. Kwota kredytu lada dzień miała wpłynąć na jej konto. Po kilku miesiącach raciborzanka zaczęła się niepokoić. Zaczęła studiować regulamin, który otrzymała. Wtedy dopiero zrozumiała że nie chodzi o żaden kredyt, ale o program finansowy oparty na tzw. "piramidzie" i że na pieniądze może czekać nawet i 2 lata! Zrezygnowała więc, a wtedy firma przysłała jej rozliczenie. Wynika z niego, że wszystkie wpłacone dotąd pieniądze przepadają na rzecz firmy.

    - Niestety, istnieje u nas luka prawna, którą można łatwo wykorzystać - mówi Stanisław Świerdza z Prokuratury Rejonowej w Rybniku. - Firmy, które działają na pograniczu prawa mają jednak zwykle świetnych adwokatów. Nawet jeżeli zgłaszają się do nas poszkodowani, zwykle sprawa jest umarzana. Nie ma bowiem podstaw prawnych do wszczęcia postępowania. Można próbować dochodzić roszczeń na drodze cywilnej, ale taki proces jest zwykle długi i bardzo kosztowny, a szanse wygrania niewielkie. Radziłbym po pożyczkę udawać się do solidnego banku.

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)