Wybierz region

Wybierz miasto

    Kuszenie śląską autonomią

    Autor: Agata Pustułka

    2008-09-02, Aktualizacja: 2008-09-03 07:30 źródło: Dziennik Zachodni

    Apel Związku Ludności Narodowości Śląskiej do premiera Tuska o uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej, o którym pisaliśmy w sobotnim wydaniu naszej gazety, zbulwersował opinię publiczną.

    Apel Związku Ludności Narodowości Śląskiej do premiera Tuska o uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej, o którym pisaliśmy w sobotnim wydaniu naszej gazety, zbulwersował opinię publiczną. Pochwała rosyjskiej inwazji nie jest wszak zgodna z polską racją stanu. W tej sytuacji padły pytania: Czy Śląsk może stać się drugim Kosowem? Czy rzeczywiście odradza się śląski separatyzm?

    - Autorzy apelu stworzyli groźny precedens. Abchazja i Osetia uzyskały niepodległość kosztem jedności Gruzji przy pomocy jej wroga, czyli Rosji - wyjaśnia historyk, prof. Zygmunt Woźniczka. Śląscy autonomiści wpisali się w ten sposób w niechlubną, znaną szczególnie w naszym regionie, rolę piątej kolumny.

    - Tego typu deklaracje zawsze wzbudzają niepokój. Zrozumiałem to przed laty, gdy rozpoczął się sądowy bój o uznanie narodowości śląskiej. Zadzwonił wtedy do mnie wielki pisarz, Ryszard Kapuściński z pytaniem, czy to wstęp do walki o separatyzm - mówi prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.

    Jerzy Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska, zdystansował się wczoraj od oświadczenia ZLNŚ i wydał własne, w którym krytykuje rosyjską inwazję.

    - Ślązakom chce się na siłę przypisać rolę piątej kolumny. To haniebne - stwierdził Gorzelik.

    - Nastroje części członków Ruchu Autonomii Śląska budzą niepokój. Szczególnie groźnie brzmi powtarzane często sformułowanie "Śląsk dla Ślązaków" - ocenia Piotr Spyra, prezes Ruchu Polski Śląsk.

    Inicjatywy RAŚ o wytyczeniu granic Śląska politycy nie traktują poważnie. - Nie ma mowy o zmianie podziału administracyjnego kraju - wyjaśnia poseł Grzegorz Dolniak.


    Sądowy bój o uznanie narodowości śląskiej, dążenie do kodyfikacji języka śląskiego - to dwie najbardziej spektakularne inicjatywy podjęte przez Związek Ludności Narodowości Śląskiej i Ruch Autonomii Śląska.

    Obie organizacje są stałym punktem odniesienia w dyskusjach o przyszłości regionu. Są aktywne na forum międzynarodowym. RAŚ jest członkiem Wolnego Sojuszu Europejskiego, ugrupowania skupiającego tzw. organizacje "narodów bez państw". Ich celem jest uzyskanie autonomii. Wydane właśnie oświadczenia w sprawie konfliktu w Gruzji, w którym ZLNŚ wzywa do uznania niepodległości Abchazji i Osetii, zbulwersowało polską opinię.

    Andrzej Roczniok, lider ZLNŚ uparcie twierdzi, że nie interesuje go polityka. - Nie ma znaczenia, czy będzie to województwo, land, czy republika. Jako związek walczymy o prawa i wolność dla Ślązaków. Między innymi o prawdziwe nauczanie historii w szkołach i uznanie języka.

    56 tys. mieszkańców naszego województwa deklaruje, że mówi po śląsku. 173 tys. osób zadeklarowało w czasie spisu powszechnego narodowość śląską.

    - Rdzenni Ślązacy wskutek różnych procesów historycznych w woj. śląskim są mniejszością. Wszelkie jednak plany związane z powrotem do autonomii to skazane na niepowodzenie inicjatywy polityczne - ocenia Jan Dziadul, publicysta "Polityki".

    Choć na czele marszów autonomistów chodzą sympatyzujący z ruchem poseł Kazimierz Kutz i pisarz Henryk Waniek, tzw. pierwsza polityczna liga nie docenia siły tych organizacji. Poseł Grzegorz Dolniak (PO) wypowiedzi o charakterze separatystycznym traktuje z troską, ale ich nie przecenia. - To sposób na medialne zaistnienie grupki osób - mówi poseł.

    Organizacje te mają jednak na swoim koncie szereg budzących pozytywny oddźwięk akcji. To dzięki RAŚ oraz ZLNŚ w 2007 r. językowi śląskiemu został nadany kod międzynarodowy przez ISO 639 Joint Advisory Committee, czyli Wspólny Komitet Doradczy ISO 639. Współtworzy go m.in. Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie. Właśnie ta najbardziej prestiżowa instytucja tego typu na świecie - wpisała język śląski do swojego rejestru języków świata!

    - Bój o uznanie języka śląskiego ma podtekst polityczny. Jest język, jest mniejszość. To obecnie główny cel organizacji autonomistycznych - twierdzi Piotr Spyra, prezes Ruchu Polski Śląsk.

    Sąd Rejonowy w Opolu zarejestrował stowarzyszenie o nazwie Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy "Danga" (tj. Tęcza) z siedzibą w Cisku. W woj. śląskim od stycznia działa "Pro Loquela Silesiana" - ferajn do pjastowańo a průmowańo ślůnskij godki, czyli stowarzyszenie kultywujące mowę śląską.

    Sytuacja na Śląsku wzbudziła niepokój Towarzystwa Obrony Zachodnich Kresów Polski. 22 września Towarzystwo organizuje konferencję o... przejawach separatyzmu na Śląsku. Będzie na niej mowa o antypolskim charakterze dążeń do uznania narodu śląskiego. - To odpowiedź na to, co między innymi robi RAŚ i ZLNŚ. Ich działalność uderza w państwo, narusza trwałość Polski - ocenia Jadwiga Rudnicka z TOZKP.

    Jerzy Gorzelik lider RAŚ wciąż zgłasza nowe pomysły. Teraz chce zmian w podziale administracyjnym Polski. - Śląsk w historycznych granicach z częścią Opolszczyzny i Górnego Śląska, bez Żywiecczyzny, Częstochowy i części Zagłębia to tylko propozycja do dyskusji - mówi.



    Ruchy, związki i ich liderzy




    JERZY GORZELIK, lider Ruchu Autonomii Śląska


    Organizacja dąży do uzyskania przez Śląsk autonomii, działa na rzecz umocnienia śląskiej tożsamości. Organizuje w Katowicach co roku marsz, w celu przypomnienia ustanowienia autonomii ustawą konstytucyjną 15 lipca 1920 r. Ruch od lat angażuje się w rewindykację dóbr kultury wywiezionych z Górnego Śląska, organizuje msze w intencji deportowanych do ZSRR Górnoślązaków oraz Górnośląskie Dni Dziedzictwa.

    ANDRZEJ ROCZNIOK, lider Związku Ludności Narodowości Śląskiej


    Jak czytamy na stronie internetowej "Związek Ludności Narodowości Śląskiej jest stowarzyszeniem śląskiej mniejszości narodowej". Liderzy podkreślają, że narodowość śląska jest uznawana w Republice Czeskiej, Republice Słowacji. ZLNŚ od 1996 r. podejmuje bezskuteczne próby rejestracji w Polsce.

    PIOTR SPYRA, lider Ruchu Polski Śląsk


    Organizacja promuje polski charakter Śląska i Ślązaków. Ruch powstał jako "spontaniczna reakcja na próby podważenia polskości Górnego Śląska przezskrajne środowiska zarówno w kraju, jak i za granicą".

    WŁODZIMIERZ OSTROWSKI, Towarzystwo Ochrony Zachodnich Kresów Polski


    TOZKP apeluje o uporządkowanie spraw własnościowych mieszkańców tzw. ziem zachodnich. Nawiązuje do patriotyczngo Polskiego Związku Zachodniego, który przeciwstawiał się separatyzmowi.








    Wraca śląski nacjonalizm


    Z Piotrem Spyrą, prezesem Ruchu Polski Śląski, rozmawia Agata Pustułka


    Czy Polska powinna bać się Śląska? Rzeczywiście odradza się śląski separatyzm?

    Polska nie powinna bać się Śląska. Śląsk jest istotną częścią Polski. Czym innym jest jednak pewien styl myślenia, charakterystyczny dla części śląskich elit, który może do separatyzmu doprowadzić.

    Czy dziś jest to realna groźba?

    Dziś nie. Powtarzam, dziś. Trudno Ruch Autonomii Śląska identyfikować z separatyzmem, choć z drugiej strony są w RAŚ osoby, i to dość wpływowe, dla których separatyzm jest celem działalności politycznej.

    Ruch Autonomii Śląska %07czy Związek Ludności %07Narodowości Śląskiej są jednak widoczne.

    To głównie działalność wirtualna w internecie.

    Ale te organizacje kształtują opinię o Śląsku?

    Brak zainteresowania dla problemu tożsamości śląskiej powoduje, że to głos RAŚ jest słyszalny. Z tego nurtu autonomicznego jedyną organizacją, która idee przekuwa w czyn jest Młodzież Górnośląska. To w tej organizacji skupia się polityczna energia nowego pokolenia autonomistów.

    Do RAŚ należy 7 tys. osób. 173 tys. osób zadeklarowało w spisie powszechnym narodowość śląską. Dla reszty Polski to oczywiste, że część Ślązaków dąży do uzyskania narodowościowej odrębności.

    Deklaracja narodowości śląskiej była składana z przekory. Miała być sygnałem dla władz Polski, że Śląsk jest zapomniany, eksploatowany i niereformowany. Z naszych badań wynika, że teraz liczba deklaracji byłaby mniejsza. RAŚ ma mniej więcej stały elektorat. W różnych wyborach na kandydatów Ruchu głosuje zwykle od 100 do 150 tys. wyborców. Nie ma więc jakiegoś gwałtownego skoku popularności. Był taki czas, że RAŚ otwarcie głosił hasła separatystyczne. Gdy Jerzy Gorzelik został szefem Ruchu, te głosy ucichły.

    Może to jakaś gra?

    Nie wykluczam.

    Jak pan sądzi co myślą ludzie z Warszawy, Poznania czy Wrocławia, gdy czytają apel Związku Ludności Narodowości Śląskiej do premiera Tuska, by ten uznał niepodległość Abchazji i Osetii Południowej?

    Niestety, tego typu działania nie przynoszą Śląskowi chwały, choć przecież ZLNŚ wypowiada się tylko w swoim imieniu. Oświadczenie to wpisuje się jednak w nurt niebezpiecznych i niezgodnych z polską racją stanu gierek. Są one próbą wejścia przez organizacje autonomiczne ze swoimi proble-mami na grunt międzynarodowy, co podważa niewątpliwie autorytet Polski. Nastroje części członków RAŚ budzą mój najgłębszy niepokój. Chodzi o głoszenie m.in. na forum internetu szowinistycznych, etnonacjonalistycznych haseł. Świadczą one często o skrajnym nacjonalizmie, który przejawia się w poczuciu wyższości. Powtarzane często sformułowanie "Śląsk dla Ślązaków" brzmi szczególnie groźnie.

    Śląski nacjonalizm?

    Ślązakowski. Jako ślązakowskie określano przed wojną wszystkie organizacje, które ze śląskości czerpały inspirację polityczną. Do takich zaliczam RAŚ i ZLNŚ.




    Szczują przeciw Ślązakom


    Z Jerzym Gorzelikiem, prezesem Ruchu Autonomii Śląska, rozmawia Agata Pustułka


    Związek Ludności Narodowości Śląskiej wydał niezgodny z polską racją stanu prorosyjski apel o uznanie niepodległości Abchazji i Osetii. Dla reszty kraju to sygnał, że na Śląsku odradza się separatyzm. Jest się czego obawiać?

    Przyczyną strachu jest nieczyste sumienie. Takie nieczyste sumienie ma państwo polskie wobec Górnego Śląska, a jeśli nie ma, to powinno mieć. Co do polityki międzynarodowej i apelu ZLNŚ, to fakt rozdmuchany, któremu nadano rangę nieproporcjonalną do faktycznego znaczenia. RAŚ zdystan- sował się od stanowiska związku. Uważamy, że punkt ciężkości w działalności stowarzyszeń regionalnych, odwołujących się do poczucia śląskości, powinien wiązać się z naszym regionem, z działalnością na rzecz jego rozwoju i starań o poszanowanie jego odrębności. Ci, którzy głoszą tezy separatystyczne, mają organizację zarejestrowaną przez sąd o nazwie Śląski Ruch Separatystyczny. Żeby było śmieszniej, ten sam sąd odmówił rejestracji ZLNŚ. Dodam, że ŚRS sku- pia osoby o poglądach bardziej radykalnych niż RAŚ. Przyszłość pokaże, czy ta koncepcja zrobi karierę. W mo- im przekonaniu nie, bo nie jest to realistyczny projekt dla Górnego Śląska.

    Ale to pan chce zmieniać mapę Polski i wyznaczać na niej Śląsk "z częścią Opolszczyzny i Górnego Śląska, bez Częstochowy, Żywiecczyzny i części Zagłębia".

    Podział administracyjny jest od tego, by go zmieniać. Ten sprzed 10 lat temu jest podziałem skandalicznym. Całko- wicie abstrahuje on od uwarunkowań kulturowych, historycznie ukształto- wanych wspólnot regionalnych. Był to efekt działań polityków i lokalnych grup interesów. Nie widzę powodów, żeby nie mówić o zmianie tego podzia- łu. Nie jest on dany raz na zawsze. Moja propozycja to wstęp do dyskusji. Mie- szkańcy ziem leżących na pograniczu historycznego Górnego Śląska powi- nni sami zdecydować, czy chcą nale- żeć do jednego autonomicznego re- gionu, czy widzą przyszłość w województwach ościennych.

    To pachnie hasłem "Śląsk dla Ślązaków"!

    Nie zgadzam się absolutnie z taką in- terpretacją, bo np. w Opolu większość stanowią potomkowie ludności napły- wowej. Nikt nie kieruje się kryterium etnicznym, ale historycznym. Mówi- my o tożsamości terytorium, a nie korzeniach etnicznych ludzi, którzy je zamieszkują. Górny Śląsk zawsze był obszarem wieloetnicznym i wielokul- turowym i nie zamierzamy tej tradycji się sprzeniewierzyć. We władzach RAŚ są osoby bez śląskich korzeni.

    Dziś straszy się nas Eriką Stein- bach, a niedługo Gorzelikiem bę- dzie się straszyć. Czy tak wyobraża sobie pan polityczną przyszłość?

    Jeszcze Hupką, ale to w PRL-u. Ów- czesna władza chciała zmobilizować Polaków wokół jednego wroga. Taki sam wymiar ma obecna kampania przeciwko wzmocnieniu regionów. Nosi ona cechy paranoi i psychozy. Jeżeli prezydent tego państwa twierdzi, że decentralizacja w sferze oświaty jest niebezpieczna, bo może ona sprawić, że programy nauczania w niektórych regionach będą kształtowane nie pod wpływem polskiej, ale niemieckiej racji stanu, to myślę, że to przejaw jakobińskiego myślenia opartego na zasadzie, że społeczeństwo trzeba kontrolować. Wzbudza się nieufność i szuka wroga poza granicami państwa i V kolumny wewnątrz. Ta rola ma przypaść Ślązakom. Jest to zwyczajne szczucie, świadczące o braku politycznej pozytywnej koncepcji.


    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)