Wybierz region

Wybierz miasto

    Świat zza obozowych krat

    Autor: Michał Wroński

    2008-02-18, Aktualizacja: 2008-02-18 09:00 źródło: Dziennik Zachodni

    Po artykule pt. "Kto zamieszka w byłym obozie pracy?" (4 lutego) do naszej redakcji zaczęli zgłaszać się świadkowie historii nazistowskiego obozu pracy w Kochłowicach, dzielnicy Rudy Śląskiej.

    Po artykule pt. "Kto zamieszka w byłym obozie pracy?" (4 lutego) do naszej redakcji zaczęli zgłaszać się świadkowie historii nazistowskiego obozu pracy w Kochłowicach, dzielnicy Rudy Śląskiej. Ich relacje zweryfikują teraz prokuratorzy z Instytutu Pamięci Narodowej.

    Polenlager Kochlowitz był obozem pracy, w którym w czasie wojny zginęło co najmniej kilkanaście osób. Po wojnie w obozowym budynku mieściła się szkoła. Teraz obiekt stoi pusty i niszczeje. Władze Rudy Śląskiej postanowiły budynek sprzedać i zaproponowały, aby przyszły inwestor stworzył w nim lofty, czyli luksusowe apartamenty. Pomysł wzbudził kontrowersje wśród mieszkańców. Na budynku nie ma nawet tablicy upamiętniającej losy więźniów w czasie II wojny światowej. Urzędnicy tłumaczyli, że o tragicznej historii tego miejsca nie wiedzieli. Tymczasem podczas hitlerowskiej okupacji przez kochłowicki obóz przewinęło się około dwa tysiące osób - głównie rodzin z Zagłębia Dąbrowskiego oraz Żywiecczyzny. Pracowali przymusowo w okolicznych zakładach. Wiadomo, że przynajmniej kilkunastu zmarło z wycieńczenia i braku opieki medycznej. Przeprowadzone po wojnie śledztwo wyjaśniło tylko część pytań związanych z działalnością obozu i dlatego też kolejne dochodzenie prowadzi Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu katowickiego IPN-u. Z braku zachowanych obozowych dokumentów śledczy muszą oprzeć się na relacjach świadków. Tych jednak żyje już niewielu, a dotarcie do nich nie jest łatwym zadaniem.

    Prokuratorzy IPN-u za naszym pośrednictwem zaapelowali o kontakt do wszystkich, którzy mogliby przekazać jakiekolwiek informacje o kochłowickim obozie. Na odzew nie trzeba było długo czekać: - Jako dziecko podczas wojny wiele czasu spędziłam w sklepie mojej babci - niemal dokładnie naprzeciwko samego obozu. Pamiętam pierwszych przesiedleńców. Przyszli w zimowych ubraniach, taszcząc ze sobą walizki. To był rok 1942 - rozpoczyna swą opowieść mieszkanka Kochłowic, która jako pierwsza odpowiedziała na nasz apel. Jak tłumaczy, z początku miał to być typowy obóz przesiedleńczy. - Dopiero później wokoło budynku pojawił się drut kolczasty i strażnicy - kontynuuje.

    Według relacji naszej Czytelniczki, warunki w obozie były ciężkie. Szczególnie doskwierał więźniom brak żywności, więc niektórzy z okolicznych mieszkańców podrzucali im chleb przez ogrodzenie. W miarę upływu lat obozowy rygor coraz bardziej się zaostrzał.

    - Stąd już był tylko jeden kierunek: Oświęcim. Czasem podjeżdżała "karetka" i zabierała tam ludzi. Niektórzy próbowali ucieczek. Aby się przed tym zabezpieczyć, Niemcy trzymali dzieci w obozie jako "zakładników". To miała być gwarancja, że dorośli po pracy w zakładach wrócą do obozu i nie będą uciekać - relacjonuje kochłowiczanka.

    - Przeprowadzano też selekcje rasowe, wybierając dzieci przeznaczone do zniemczenia %07- wyjaśnia - Teresa Kurczabińska, prokurator z katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, prowadząca śledztwo w sprawie działających podczas II wojny światowej na Górnym Śląsku polenlagrów.

    Historia kochłowickiego polenlagru zakończyła się w styczniu 1945 roku, gdy Niemcy ewakuowali przymusowych robotników krótko przed wkroczeniem Armii Czerwonej. - Najpierw wywieziono dzieci. To były straszne chwile. Słychać było krzyki i lament. Dwa dni później kobiety zostały wywiezione do Ravensbruck, a na samym końcu obóz opuścili mężczyźni. Oni trafili do Gross-Rosen. Dla prokuratorów z IPN ta informacja to zupełnie nowy wątek, choć sam fakt wywózki więźniów jest im znany.

    W piątek przekazaliśmy do IPN-u zebrane przez nas relacje i kontakty. Prokuratorzy zapowiedzieli, że jak najszybciej przesłuchają świadków. Ponawiają też prośbę o kontakt do wszystkich osób mogących przybliżyć wydarzenia w Rudzie Śląskiej Kochłowicach z lat 1942-1945.

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)