Sopot: Cieszy mnie pełen kościół

Dobrze posługuje się w parafii, w której ludzie angażują się w życie kościoła - mówi ks. Jan Sopot, proboszcz w parafii pw. św. Izydora. Przeczytaj rozmowę z sympatycznym księdzem.

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
Jak czuje się Najlepszy Proboszcz w Wodzisławiu Śląskim?[/b

Jestem bardzo mile zaskoczony. Miło, kiedy ludzie doceniają pracę, w tym wypadku posługę. Jednak bardziej od zajętego miejsca cieszy to, że wszyscy księża zostali docenieni. Każdy otrzymał głosy. Ponadto komentarze, które wypisywali ludzie, były bardzo pozytywne.To dobrze, bo nie zawsze w mediach dobrze się pisze o księżach. Wiadomo, że kiedy trzeba za coś zganić, to należy to zrobić. Jednak pamiętajmy, że ksiądz jest tylko człowiekiem. Jemu też się może zdarzyć błąd, dlatego żeby zrozumieć daną sytuację, trzeba znać wszystkie okoliczności jej towarzyszące.

Ksiądz niemal od początku plebiscytu znajdował się w ścisłej czołówce. Również sporo pozytywnych komentarzy pisali parafianie.

To miłe uczucie. Jednak jak wcześniej wspomniałem, bardziej cieszy mnie pozytywny oddźwięk całego plebiscytu. Głosującym na mnie bardzo dziękuję.

Jak długo ksiądz już pełni posługę w parafii pw. św. Izydora w wodzisławskim Radlinie Górnym? Jak ksiądz się tutaj czuje?
Jestem już tutaj proboszczem od 6 lat. Czuję się tutaj bardzo dobrze. To zasługa przede wszystkim parafian, którzy mnie ciepło przyjęli. To dla księdza była pierwsza parafia, w której został proboszczem. Jednak zanim ksiądz tutaj trafił, miał już doświadczenie w posłudze. Księdzem jest już od 23 lat. Zanim trafiłem tutaj do Wodzisławia Śląskiego, posługiwałem w siedmiu parafiach. Więc miałem już jakieś doświadcz
∨ Czytaj dalej

enie. Dodatkowo pracowałem w szkołach z dziećmi, młodzieżą.

Zawsze ksiądz chciał zostać kapłanem?
Pochodzę z Piekar Śląskich, w rodzinnej parafii byłem ministrantem. Jednak do matury jakoś specjalnie o kapłaństwie nie myślałem. Dopiero po jej zdaniu poczułem powołanie. Od momentu przybycia księdza do parafii sporo się tutaj w kościele zmieniło. Parafianie mocno tutaj angażują się w życie kościoła. Dbają o świątynię. Nie trzeba ich specjalnie nakłaniać. Ołtarz główny, boczne ołtarze, obrazy świętych czy witraże - to wszystko udało się zrobić dzięki ich ofiarności.

Parafianie czują się tutaj jak jedna wielka wspólnota?
Jest to mała parafia (1732 osoby - red.), ale bardzo aktywna. Jak sprzątamy kościół czy budujemy szopkę na Boże Narodzenie, to przychodzi kilkudziesięciu ludzi. Zresztą frekwencja na mszach świętych też jest bardzo wysoka, bo wynosi 70 procent. Również 60 procent parafian przyjmuje komunię świętą. Bardzo dobrze współpracuje mi się ze szkołą. Tworzymy wiele wydarzeń duchowych, ale i kulturalnych.

A ksiądz jest sam na parafii...
Muszę być proboszczem i jednocześnie wikarym. Opiekuję się wszystkimi grupami działającymi u nas w kościele. Mimo, że człowiek jest zmęczony np. po całym dniu spowiedzi, to w środku dusza się raduje i mobilizuje do dalszego działania. Zresztą bardzo pomagają mi parafianie oraz zaprzyjaźniony ksiądz Jan.

A czym ksiądz się zajmuje w wolnych chwilach?
Czytam książki, czasopisma. Uprawiam sport. Z ministrantami często gram w piłkę. Zdarza się, że na drugi dzień bolą kości i mięśnie, ale ja to lubię robić. W wolnych chwilach biegam po lesie. Oglądam też mecze w telewizji

Komentarze (1)

avatar

Wybierz kategorię