Wybierz region

Wybierz miasto

    Projekcja filmu "Lewiatan"

    Wodzisławskie Centrum Kultury
    Wodzisław Śląski, ul. księdza pułkownika Wilhelma Kubsza/17, +48 32 455 48 55

    20:15 Wtorek, 16 grudnia

    • 10zł

    "Lewiatan" rozpoczyna się jak film dokumentalny o tym morskim potworze: w tle bezkresnych krajobrazów wybrzeża Morza Barentsa, gdzie dzieje się akcja filmu, brakuje tylko głosu Krystyny Czubówny obwieszczającego, że oto jesteśmy w miejscu, gdzie morze wódki i ludzka niegodziwość zderzają się ze sobą. Stopniowo kamera odkleja się od surowej okolicy, żeby pokazać bohaterów: Nikolai toczy nierówną walkę z merem niewielkiego nadmorskiego miasta o działkę, na której od pokoleń stoi jego drewniany dom. Posesja ma zostać wykupiona przez miasto po zaniżonej cenie, a następnie odsprzedana prywatnym inwestorom, na czym najbardziej skorzysta wiecznie nalany mer. Nikolaiowi, mieszkającym w starym domu z żoną i dzieckiem z wcześniejszego małżeństwa, w procesie sądowym pomaga przyjaciel z wojska, moskiewski adwokat Dimitri. Jako że "Lewiatan" jest współczesną trawestacją biblijnej historii Hioba, możemy się spodziewać, w jakim kierunku będą zmierzały sprawy. Nikolai pocieszenia nie znajdzie ani w Bogu, ani w wódce.Rosyjski reżyser prowadzi historię niezwykle subtelnie i z dużą wprawą, kolejne wątki wprowadzając jakby mimochodem, ale konsekwentnie. Kolejne nieszczęścia spadają na Nikolaia nie za karę, lecz w ramach próby, co zmienia "Lewiatana" w dramatyczną przypowieść. W brudnym Zwiagincewa świecie na ma miejsca na sprawiedliwość i prawdziwą miłość, i nawet Dimitri, początkowo rycerz w lśniącej zbroi, szybko musi wytarzać się w rosyjskim bagienku – w zderzeniu ze ścianą biurokracji, koterii i korupcji nie ma szans, nawet dzierżąc w dłoni kwity na mera zamiast miecza. Nie staje się jednak film reżysera nagrodzonego w Wenecji "Powrotu" natrętnie moralizatorski: pokazuje raczej ludzką bezsilność wobec niesprawiedliwości wydającej się na rosyjskiej prowincji czymś tak samo naturalnym, jak deszcz i zimowy chłód, niż głęboko zakorzeniony konflikt moralny. Wykreowane przez niego postacie są bardziej symbolami, niż mięsistymi charakterami: znajomy policjant nie boi się prowadzić samochody po wódce, bo przecież "pracuje w drogówce", szef okręgowej policji wygląda jak watażka, co właśnie wrócił z Czeczenii, a mer, główny antagonista, przypominający bardziej rosyjskiego Zdzisława Kręcinę, niż Rudolpha Giulianiego, uosabia całą obrzydliwości rosyjskiej władzy wspieranej przez kościół prawosławny. Kiedy bohaterowie jadą na urodziny jednego spośród nich, a w planach mają picie wódki i strzelanie, nie musimy znać Czechowa, żeby wiedzieć, że pokazana broń musi wystrzelić. U Zwiagincewa wszystko zmierza do rozpadu; wieloryb wynurzający się w jednej ze scen, w kolejnej jest już tylko szkieletem. Rosjanin, chociaż nie oszczędza metafor i biblijnych cytatów sprawiających, że nawet zwykłe nawoływanie do zakąszania wódki wydaje się religijnym symbolem, nie odpływa w niebiosa – problemy jego bohaterów są ostatecznie zbyt przyziemne, żeby traktować je jako elipsy ciągnące ku górze.

    Imprezy i Wydarzenia pochodzą z bazy danych Coigdzie.pl Sp. z o.o.

    Zgłoś wydarzenie do moderacji

    Ilość znaków do wykorzystania: 140

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

    Darth Vader czy Książę Ightorn? Jakiego TY masz szefa? PSYCHOZABAWA