"100 lat temu na Górnym Śląsku". Odzież i obuwie na kartki, w restauracjach zamiast obrusów... biała farba. To przez Wielką Wojnę

Arek Biernat
Arek Biernat
Przedwojenny Rynek w Wodzisławiu Śl.
Przedwojenny Rynek w Wodzisławiu Śl. Muzeum w Wodzisławiu Śl.
Restrykcje z powodu Wielkiej Wojny dotknęły każdą dziedzinę życia. Obuwie oraz odzież na kartki i to kiepskiej jakości. - Od 1 lipca 1918 roku zabroniono w ogóle używania w restauracjach obrusów i serwetek. Całą bielizną stołową należało sprzedać władzom - czytamy w kolejnej części historycznego cyklu "100 lat temu na Górnym Śląsku", autorstwa Kazimierza Mroczka, pasjonata historii i członka Towarzystwa Miłośników Ziemi Wodzisławskiej. To historia naszego regionu.

Obuwie wojenne na kartki

Ograniczenia dotyczyły nie tylko artykułów rolnych. Bardzo poważne zmiany zaszły chociażby w zaopatrzeniu w obuwie. W handlu pojawiły się oczywiście na kartki „obuwie wojenne”.

Poniżej znajdziesz poprzednią część historycznego cyklu "100 lat temu na Górnym Śląsku".

Prasa pisała: ”Niezdarnie ciężkie buśki na drewnianych podeszwach z cholewami z tkaniny papierowej lub z resztek starych szyneli żołnierskich namiotów, mundurów itp. Ma podeszwę nieco cieńszą niepodbitą gwoździami i ruchomą. Prócz tego na cholewy naszyty jest wąski pasek dla ozdoby… Ceny bucików wojennych są od 17 – 22 marek, obuwie dziecięce 10-13 marek. Podeszwy drewniane zużywają się w ciągu 4-5 tygodni, lecz dają się łatwo zastąpić nowymi, które kosztują 60 fenigów do 1 marki para”.

W jednym z numerów lutowych Nowin Raciborskich redakcja skarży się:

„Właśnie, teraz gdy przychodzi odwilż i człowiek grzęznąć musi w błocie, wyszło rozporządzenie, na mocy którego wyrób kaloszy jest wzbroniony. Wolno odtąd wyrabiać jedynie cienkie podeszwy gumowe potrzebne do reperacyi kaloszy. Kupcy, którzy sprzedają podeszwy takie, winni osobom nabywający je wręczyć sposób użycia, opracowany przez odnośne towarzystwo wojenne”.

Do wiosny 1918 roku wydano aż 395 zarządzeń dotyczących spraw obuwia!

Skromne Komunie św. przez ograniczenia w sprzedaży odzieży

Na kartki była też odzież. Przy ich pobieraniu należało podawać to co posiadamy w swych szafach. Centralne władze podały przykład ze Śląska na nieuczciwe informacje o zapasach odzieży.

„Pewna młoda dama z zamożniejszego stanu prosiła o kartkę na bluzkę płócienną i dała przy tym zapewnienie w miejsce przysięgi, że ma tylko dwie białe cienkie bluzki i jedną jedwabną. Przy rewizji zapasów garderoby w mieszkaniu jej rodziców stwierdzono, że ma wiele więcej garderoby, niż konieczne potrzebuje, między innemi dziesięć kolorowych bluzek, dwie bluzki do prania, jedną bluzkę wełnianą, sześć bluzek domowych. Magistrat wniósł zatem o jej ukaranie a sąd okręgowy skazał ją na 100 marek kary albo 20 dni więzienia. Oprócz tego musiała część swoich zapasów garderoby oddać do miejsca zbioru znoszonej odzieży”.

Te ograniczenia odbiły się też na dzieciach. Ubolewano, że pierwsze komunie święte są skromne, co widać było po ubiorach dzieciaków, które nawet nie miały odpowiednich bucików.

Od połowy stycznia 1918 roku rozporządzeniem kanclerskim ograniczono przydziały proszku do prania. Do tej pory można było zakupić raz na miesiąc 250 gramów a obecnie tylko 125.

Jednocześnie ceny poszczególnych usług rosły. Swoje stawki podnosili między innymi lekarze, a także adwokaci i wzrosły opłaty sądowe. Znacząco wzrosła cena lekarstw. Od stycznia 1918 roku aptekarze dostali zgodę na pobieranie dodatkowej opłaty drożyźnianej przy sprzedaży lekarstw w wysokości 20 fenigów.

Zarządzenia władz dotyczyły prawie każdej dziedziny życia. I tak rozporządzeniem ministra oświaty zarządzono by uczniowie klas wyższych, którzy otrzymali promocje do klasy wyższej przekazywali swoim młodszym kolegom bezpłatnie albo za odpowiednią opłatą podręczniki. Nakazano oszczędność papieru w szkole między innymi przez ograniczenia co do zeszytów szkolnych. Oszczędność polegała na zmniejszeniu marginesów w zeszytach. Latem zabroniono dodawania do gazet kalendarzy na rok 1919, co było dotychczas zwyczajem.

W restauracji zamiast białego obrusu... biała farba

Restrykcje dotknęły też restauracje. Ze względu na brak materiałów zakazano używać jako nakryć stolików obrusów z tkanin lub papieru. Jedna z niemieckich gazet proponowała takie rozwiązanie, aby zastąpić obrusy: „Chcąc wywołać wrażenie białego stołu, należy płytę, zanim położy się pokład szklany, pociągnąć białą farbą o ile możliwości połyskującym lakiem. Sale uroczystościowe itp. można urządzić w sposób bardziej jeszcze wytworny niż za czasów stołowizny z adamaszku wykładając stoły płytami szklanymi ze srebrnym przybraniem”.

Od 1 lipca 1918 roku zabroniono w ogóle używania w restauracjach obrusów i serwetek. Także obostrzenia co do używania bielizny dotknęły hotele czy kluby. Całą bielizną stołową należało sprzedać władzom.

Wprowadzono zakaz ogrzewania sal w których są organizowane między innymi przedstawienia teatralne, koncerty, zebrania publiczne, wykłady. Za naruszenie tych przepisów groziły drastyczne kary grzywny do 1500 marek lub 6 miesięcy więzienia. Od roku 1918 obłożono także aresztem obręcze gumowe kół wozów. Gumowe obręcze powozów dozwolono używać tylko do 15 kwietnia. Wszystkie takie obręcze należało oddać do odpowiednich urzędów do 1 maja a po tym terminie miały być konfiskowane. Na szczęście nie dotyczyło to jeszcze kół z samochodów.

Inną ciekawostką jest to, że proponowano wprowadzić jednolite ubranie męskie w dwóch rodzajach.

„Do pierwszego należy ubranie żakietowe bez kamizelki i bez podszewki dla oszczędzania mateyiału, do drugiego ubrania z kamizelką. Cena pierwszego wynosi 65 marek i więcej, cena drugiego 75 do 150 marek”.

Nowy rok 1918 roku przyniósł także zakaz sprzedaży zakaz sprzedaży cegły dachówek i rur do drenażu z gliny. Dozwolona była sprzedaż tylko za zgodą władz wojskowych. Można było sprzedawać miesięcznie w jednym punkcie 500 sztuk cegły, 1000 dachówek i 500 sztuk rur drenarskich.

Konfiskowano dzwony, pierścionki, łańcuszki

Powszechnie znany jest fakt, że w czasie wojny konfiskowane są dzwony kościelne. Ale nie tylko bo każda ilość metalu zabierana jest przez władze. Przedmioty metalowe należało przekazać władzom i to urzędy egzekwowały. Między innymi poprzez rewizje w domach. Informowały o tym gazety: „każdy kto jeszcze nie odstawił obłożonych aresztem przedmiotów metalowych jak mosiądz, nikiel, aluminium itp. winien to spiesznie uczynić, gdyż w najbliższym czasie odbędą się rewizje w mieszkaniach. Za niewypełnienie nakazu czeka kara roku więzienia lub 10 000 mk grzywny”.

Najbardziej poszukiwanym metalem było złoto. Dlatego od początku wojny władze starały się go skupować. Powstawały wiele niemieckich organizacji które jako wyraz patriotyzmu postawiły sobie za zadanie skupywać ten kruszec.

Polska prasa naśmiewała się a tego hurra patriotyzmu pisząc: „Agitacja, aby ludzie sprzedawali pierścienie, kolczyki i inne przedmioty złote, rozgałęziona jest szeroko, sięga bowiem i w najbiedniejsze rodziny. Tymczasem majętni Niemcy często noszą jeszcze złote łańcuchy i złote pierścienie. Gazety niemieckie donoszą, że nawet członek organizacyi skupywania złota nosi od niedawnego czasu wspaniały pierścień z brylantem”.

Aby zachęcić społeczeństwo do sprzedaży złota w celu zasilenia rezerw Banku Rzeszy urządzono tzw. złoty tydzień. Taki dni miały miejsce od 10 – 17 lutego 1918 roku na Śląsku. Zarządzeniem ministerialnym nakazano także oddawać wióry pochodzące z obróbki drzewa.

Kiepskie papierosy, słaba wartość pieniądza

Niełatwe życie mieli palacze. I tak „z dniem 1 lutego obowiązywać zacznie rozporządzenie, na mocy którego format papierosów musi być zmniejszony. Do 1000 papierosów wolno będzie używać tylko 850 gr. tytoniu tak że w przyszłości będzie ważył papieros tylko 0,85 gr. Brak papierosów należy przypisać temu, że 85 procent dostawione muszą być wojsku, a resztę wolno sprzedawać osobom prywatnym”.

Ceny papierosów wynosiły od najtańszych za 1,80 marek a do drogich 8,80 a nawet wyżej.

Te ogromne trudności skłaniały społeczeństwo do radzenia sobie w różny sposób. Może trochę sarkastycznie zabrzmi tekst z ówczesnej gazety.

„Powoli powrócimy do starego zwyczaju wymiany towarów. Pieniądze będą zbytecznym środkiem wymiany handlowej, gdyż już teraz łatwiej nabyć dajmy na to w składzie ubrań jakiś towar, jeśli płaci się np. masłem lub słoniną. Stary sposób płacenia odbywa się jednak tajnie. Nie potrwa jednak długo, bo handel wymienny będzie publiczny. Oto jedna z bytomskich gazet niemieckich zamieściła takie ogłoszenie – za parę eleganckich bucików damskich nr. 38 przyjmie się gęś”.

Podawano też i inne przykłady ukazując, że pieniądz już nie ma wartości. „Oto pewien chłopak uzbierał grzybów w lesie i przyniósł je do pewnej rodziny na talerzu, żądając za nie 1,50 mk z nadmienieniem, że pieniędzy nie chce, lecz żąda odzieży lub starych butów wartości 1,50 mk. Ponieważ życzeniu jego nie stało się zadość, chłopak zabrał grzyby i wyszedł, aby u kogo innego dobyć targu. Takiego handlu chwytają się także ci, którzy na wieś wyjeżdżają po żywność. Zabierają ze sobą odzież nową i starą po nieboszczykach i towary różne, aby za nie od rolników dostać masła, sera, mąki itp. Wracamy wiec do czasów bajecznych”.

Więcej w kolejnym odcinku.

Wsparcie emocjonalne przyszłych rodziców, czyli kim jest doula?

Wideo

Materiał oryginalny: "100 lat temu na Górnym Śląsku". Odzież i obuwie na kartki, w restauracjach zamiast obrusów... biała farba. To przez Wielką Wojnę - Żory Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie