Święta Katarzyna w Wodzisławiu Śl. czuwa od lat nad nami [ZDJĘCIA]

Arkadiusz Biernat
Święta Katarzyna czuwa nad nami od wielu lat Arkadiusz Biernat
Święta Katarzyna w Wodzisławiu Śl.: Chyba nie ma takiej osoby, która nie kojarzy obrazu św. Katarzyny z wodzisławskiego dworca PKP. Za to mało osób zna jego historię. A jest ona niezwykła, co wspominają mieszkańcy Wodzisławia Śl.

Święta Katarzyna w Wodzisławiu Śl. czuwa od lat nad nami

Święta Katarzyno, patronko kolejarzy - módl się za nami! Tak wołają od ponad wieku pracownicy kolei z Wodzisławia Śląskiego. Przez ponad 100 lat zawierzają jej swoje życie, pracę i rodziny. Dowodem ich wiary jest obraz patronki znajdujący się do dnia dzisiejszego na wodzisławskim dworcu PKP. W tym miejscu św. Katarzyna od wielu lat czuwa nad kolejarzami. Nie opuściła ich nawet w najtrudniejszych czasach PRL-u.

Kto namalował obraz?

Wyblakłe ramy z odpadającą farbą i brudna szyba... Stan nieco zapomnianej gabloty, w której znajduje się obraz, jest wymowny. Lata świetności ma za sobą.

Spiesząc się na pociąg, czy autobus, niewielu podróżnych spogląda na obraz św. Katarzyny na dworcu PKP. Prawie nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, jak cenna to jest pamiątka całej kolejarskiej rodziny z Wodzisławia Śl. I do tego niezwykle tajemnicza. Jak tam się znalazła?

- W latach 70. XX dużo podróżowało się koleją. Pamiętam, że ten obraz zawsze tam był. Skąd tam się wziął? Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia - mówi Kazimierz Mroczek z Towarzystwa Miłośników Ziemi Wodzisławskiej. Podobnego zdania są również podróżni, których spotykaliśmy na wodzisławskim dworcu.

Niestety, w Muzeum nie zachowały się żadne informacje na temat wspomnianego obrazu. Bezcenne są za to wspomnienia wodzisławian. Okazuje się, że tuż po wojnie namalowanie wizerunku św. Katarzyny zlecili pracownicy kolei zrzeszeni w Związku Zawodowym Kolejarzy Oddziału Drogowego Wodzisław Śl.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Wówczas przewodniczył mu dyżurny ruchu na miejscowej stacji - Franciszek Patas (1902 - 1996). To między innymi on był pomysłodawcą (później z tego powodu oraz dlatego, że nie wstąpił do PZPR musiał pożegnać się z funkcją przewodniczącego związku). Nie wiemy, kiedy dokładnie zlecono jego namalowanie. Wiemy natomiast kiedy mniej więcej pojawił się na dworcu PKP.

Jest wielce prawdopodobne, że było to w okolicach wspomnienia św. Katarzyny w 1947 lub 1948 roku. Może to był 25 listopad, ale można również przypuszczać, że był to inny dzień. Na przykład niedziela po wspomnieniu. Trzeba pamiętać, że kolejarze z okazji swojego święta nie mieli dnia wolnego.

- Jak na tamte czasy była to wielka uroczystość. Odprawiono mszę świętą z tej okazji w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Był wspólny przemarsz kolejarzy i mieszkańców ulicami Wodzisławia Śląskiego, a także uroczystość na dworcu PKP - wspomina Ludwik Patas, syn Franciszka.

Jak wspomina, dla ojca i wielu pozostałych kolejarzy, była to niezwykła chwila. - Pamiętam nawet zdjęcie z uroczystości na dworcu. Był tam ksiądz, orkiestra i tłumy wodzisławian. Ojciec wspominał zawsze, że było to wielkie wydarzenie - dodaje pan Ludwik. Choć w archiwach parafii WNMP też nie zachowały się żadne informacje na temat tego wydarzenia, to ksiądz Bogusław Płonka potwierdza, że przed laty wodzisławianie otaczali szczególnym kultem św. Katarzynę. Podaje też przykład.

- Figura św. Katarzyny została umieszczona na jednym z filarów nowo wybudowanego kościoła w 1910 roku. To może wskazywać na to, że kolejarze w naszym mieście byli bardzo znaczącą i religijną grupą społeczną - tłumaczy ksiądz proboszcz.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Figurę patronki można podziwiać do dnia dzisiejszego w kościele. Przedstawiona jest z kołem, na którym za swoją wiarę była łamana. Na widok jej bohaterstwa w czasie znoszenia cierpień miało nawrócić się kilkuset żołnierzy i oprawców. Podczas tortur modlitwa św. Katarzyny miała sprawić zstąpienie anioła, który sprawił, że koło rozsypało się w rękach kata. Ostatecznie wykonano wyrok śmierci przez ścięcie na początku IV wieku. Prawdopodobnie przez wspomniane koło, w późniejszych latach została wybrana patronką m.in. kolejarzy, żeglarzy i przewoźników.

Nikt nie zdjął obrazu

Kolej w naszym regionie miała olbrzymie znaczenie po wojnie. Rozwijała się też bardzo prężnie, zatrudniając wielu mieszkańców regionu. To właśnie niegdyś przy dworcu PKP toczyło się życie. Przez lata kolejarze otaczali czcią wizerunek św. Katarzyny. Przykładów na to nie brakuje.

- Co roku na wspomnienie św. Katarzyny były wymieniane kwiaty w wazonach przy obrazie. Jeżeli dobrze pamiętam, to były one zawsze sztuczne. Robiły to pracownice kolei - wspomina Zofia Kmak. Jej mąż, Czesław, pracował przez wiele lat na wodzisławskiej kolei.

O patronce kolejarze nie zapominali także na co dzień. - Obraz był podświetlany. Lampy nie świeciły cały czas. Nie pamiętam, kto to robił, ale były włączane po zmroku, tylko wtedy gdy przyjeżdżał lub odjeżdżał pociąg - dodaje Ludwik Patas. Kiedy w latach 60. dworzec przechodził gruntowny remont (tynkowanie elewacji) obraz ściągnięto, ale tylko na chwilę. Po zakończeniu prac wrócił na swoje pierwotne miejsce. Aż trudno uwierzyć, że w czasach PRL, kiedy zwalczano wszelkie objawy religijności w sferze publicznej, niezwykły wizerunek patronki przetrwał.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Do dziś wśród emerytowanych kolejarzy i ich rodzin krąży opowieść, jak próbowano się go pozbyć w latach 60. Wtedy to jeden z wyżej postawionych pracowników kolei, aby przypodobać się władzom, miał wziąć drabinę i wspiąć się po niej, żeby ściągnąć obraz. Kiedy wszedł na nią, coś nim zatrzęsło. Ustał na drabinie, ale pracy nie dokończył. W pośpiechu zszedł i od tamtej pory nikt nie odważył się obrazu ściągnąć.

W ciągu kilku najbliższych lat dworzec ma zostać ponownie generalnie wyremontowany. Samorządowcy chcą powrócić do jego pierwotnego wyglądu, z czerwonej cegły. Według zapewnień, obraz św. Katarzyny na czas prac ma zostać ściągnięty i odrestaurowany. Po remoncie wróci na swoje miejsce. Św. Katarzyna wciąż będzie czuwać nad bezpieczeństwem kolejarzy i podróżnych.

ZOBACZ TEŻ: Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco z informacjami! [KLIKNIJ W LINK]

"To co dał nam świat" - wspomnienie Krzysztofa Krawczyka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie